To były właściwie dwie podróże…

Spis treści
⏱ 10 minut czytania
Udostępnij

Karty SAFARI – zwierzęta Afryki

149,00 zł

Newsletter

Nie chcesz nic przegapić?

Pętla 1300 km na BMW R1300GS Wielkopolska – Beskidy – Mazowsze była podróżą przynajmniej dwóch wymiarów, niby tak dalekich a właściwie w bliskich rejonach. To nie tylko kilometry na trasie z wiatrem bocznym, co przybliża wywrotkę, ucieczka przed deszczem (bo cholera pogoda też średnio na jeża dopisała), ale też szansa spotkania się sobą. A to bywają trudne spotkania…

Potwór!

Bywam szczęściarą i łapię to, co mi życie podsuwa. Tak zaczęła się moja przygoda z pilotowaniem czy z motocyklem. W tym roku ponownie udało mi się dogadać z BMW na testowanie motocykla. Zeszłoroczne korzystanie z F900 skończyło się swego rodzaju traumą – olbrzymi i ciężki, tankowałam na stacji jedynie gdy widziałam samochody, bo sama nie nie miałam siły pionizować sprzętu, dojazdy do świateł i zatrzymanie to lęk, że przewróci się na którąś stronę, bo ledwo dotykałam stopami ziemi. Zatem gdy zaproponowano mi R1300 GS stopą przez plecy się przeżegnałam i popukałam w głowę.

BMW GS F900

BMW GS R1300

Pierwsza podróż

  • Przecież to potwór! Olbrzym!
  • Ewa, R1300 GS to inny wymiar – mówili

I rzeczywiście. Zgrabny, idealnie sterowny, adaptacyjnie zawieszony, gabarytowo nieprzegięty do mojej sylwetki. Chcę go mieć! Myślałam, że po automatycznej VESPIE teraz z przyjemnością pobawię się biegami… a w życiu! Komfort automatycznej skrzyni pozwolił mi przez te kilka dni z ogromną przyjemnością pokonać dystans 1300km i udać się w jeszcze jedną podróż. Aczkolwiek mam ciut żal do rzeczywistości, bo o ile sprzęt miałam najlepszy to… pogoda kapryśna. W zasadzie zamiast zwiedzania śledziłam mapy pogodowe i uciekałam przed deszczem. Może to znak, że trzeba mieć do niego kolejne podejście 🙂BMW GS r1300 - Szpilki w plecaku Ewa Chojnowska

Druga podróż

Jedną z rzeczy, która szalenie mnie ciągnie do motocykli to pełny czas bycia ze sobą. Nie da się ukryć, że żyjemy w czasach podłączenia do sieci, kabli, komunikatorów, telefonów. Gdzie nawet niewielka chwila zwłoki z odpowiedzią wywołuje frustrację. FOMO (fear of missing out – strach przed stratą/tu niebycie na czasie, być spóźnionym w newsach, nowinkach itd.) nie jest rzadkością. I chociaż mówi się o detoksach OD SIECI czy odłączeniach od komunikatorów to jest to bardzo trudne.

Jazda motocyklem daje mi szansę na ten stan odłączenia bez wyrzutów sumienia i bez wymówek wobec siebie, ale ze zrozumiałą wymówką wobec świata zewnętrznego. Nie mam intercomu (czyli urządzenia przypiętego do kasku umożliwiające łączenie się z innymi motocyklistami bądź odbieranie telefonów) zatem nie odbieram telefonu. Nawet jak świeci mi się nadchodzące połączenie, przychodząca wiadomość czy mail, nie szukam pilnej możliwości natychmiastowego odebrania telefonu (na trasie szybkiego ruchu przecież nie zatrzymam się na poboczu – co za psikus 😛 )

Jak to jest być ze sobą?

Dla mnie jazda motocyklem to czas, kiedy nic z zewnątrz nie ma szans mnie rozproszyć: żadne telefony, powiadomienia. Jadę i jestem w TERAZ, zachwycającymi i wzruszającymi widokami i zapachami łąk (czasem i gnojówki z pół, procesowanego śmierdzącego mleka z mleczarni) niedostępnymi w zamkniętym aucie i ze swoimi myślami oraz uczuciami, które nie zawsze są wygodne, a na pewno podsuwają ważne kwestie, warte obejrzenia. Mają w końcu swój nierozproszony moment, niezakłócony czas, aby wyjść na wierzch i dać się objąć bez walki z codziennymi bodźcami. Jest tylko spotkanie ze sobą i w sobie, by szczerze na wewnętrzne pytania odpowiedzieć. I ta szczerość i czystość rozważań jest podstawą, by odciąć się coś jakieś niewygody: przyjrzenia się relacji partnerskiej czy przemyślenie niedomówień koleżeńskich, rozważenie zmiany pracy lub kierunku rozwoju, obejrzenie przyzwyczajeń, które służą lub nie. Tu lista porzuconych i szalenie ważnych tematów może być naprawdę długa. Tematów, które to zabieganie dnia codziennego, lęki odsuwają na dalszy plan, na później, na nigdy. Czy to moment na ważne decyzje? Może, ale zapewne sposób na pozytywną zmianę, w której nasze życie może zyskać.

Teraz tak mi przyszło: to niewygodne pytanie i klarowna odpowiedź (oraz zmiana działania) usuwa niewygodę, którą nosimy codziennie, nawet jeśli tej niewygody zdaje się nam nie odczuwać, bo się przyzwyczailiśmy do jej obecności.

Mam pewne postanowienie: więcej wycieczek na dwóch kołach, nawet niech to będzie moją Vespą gdzieś „dookoła komina”, z zajętymi rękami, zapachami otoczenia, widokami, ze sobą.

A Ty, jak „wycinasz się” z rzeczywistości? Napisz mi na maila, Facebooku czy Instagramie.

SKLEP AUTORSKI


Zapisz się do NEWSLETTERA. Jesteś tutaj nieprzypadkowo! Myślę, że możesz znaleźć tutaj jeszcze więcej ciekawych treści. Dla subskrybentów przewidziałam unikatowe materiały 🙂

[mc4wp_form id=”6000″]

Zobacz też

Piszę do Ciebie z wielką radością, aby podzielić się kawałkiem mojej historii, która nie za często jest wyciągana

Dzień ROZWODU wcale nie musi być straszny. Może być równie piękny jak ślubu. Nie żartuję! I chociaż minęło

Chociaż w podsumowaniu roku 2021 pokazałam wszystkie dalekie podróże, to we mnie odbyła się jeszcze jedna, bardzo głośna

Przyznam Ci się, że jeszcze jakiś czas temu, gdy słyszałam „coaching”, uśmiechałam się prześmiewczo. Jestem jednak jedną z

Jednym z moich postanowień noworocznych było zrobienie jednej fajnej rzeczy w miesiącu. Miały być narty na Chopoku, którym

[heading] JAK SIEBIE POLUBIĆ NA ZDJĘCIACH? Obalamy mit fotogeniczności WARSZTAT Grupowy [/heading] W obecnych czasach i trendach social

Prezent na start

Checklista pakowania na wyprawę

Zapisz się do newslettera, a wyślę Ci ją od razu — razem z niespodzianką dla nowych subskrybentek.

Zero spamu. Wypisujesz się jednym kliknięciem.

Używam ciasteczek, żeby strona działała poprawnie i żebym wiedziała, które teksty czytacie najchętniej. Polityka prywatności